OPOWIADANIA NARKOMANÓW
Powrót do strony głównej

      Narkoman 1

         "Mam 33 lata. Jestem narkomanem, od 10 lat nie biorę. Pierwszy raz wziąłem w wieku 16 lat. Namówili mnie koledzy w szkole. Może przez ciekawość, a nawet bardziej potrzebę akceptacji i bycia jak inni z paczki. Byłem zbuntowany. Moi kumple, moje narkotyki - to był cały mój świat. Miałem wiele kompleksów. Kiedy byłem przyćpany swawolnie gadałem, nie wstydziłem się swojego wyglądu, nie zależało mi na niczyjej opinii. (...)
         W Monarze stykałem się z dziećmi z różnych rodzin. Kiedy rodzice są nadopiekuńczy, dzieciak może zacząć brać, żeby pokazać, że jest odrębną osobowością. Znałem 16-latków, którzy w nagrodę za zdanie do następnej klasy dostawali mieszkanie, kieszonkowe i samochód. Mimo to wpadli w nałóg.
         Jak słyszę, że ktoś pali marihuanę jak papierosy, to mówię mu, że nie znam takiego narkotyku, który byłby bezpieczny. "Trawa" jest największym świństwem jaki może być - palisz ją i nie widzisz żadnych zmian u siebie. Wydaje ci się jeszcze bardzo długo, że możesz normalnie funkcjonować. To pułapka."

      Narkoman 2 (19-latek z Poznania)

      "Trudno mi rozmawiać o nałogu, bo jeszcze w nim siedzę, ale nie lubię nazywać się narkomanem. (...)
      Od czasu do czasu brałem amfę jak musiałem udowodnić w szkole, że się uczę. Zawalałem lekcje. Na maturę w ogóle nie poszedłem. Trafiłem na detoks. Ośrodka nie wytrzymałem. Uciekłem, a na drugi dzień byłem po staremu ugotowany. Muszę tam wrócić, bo nadal od czasu do czasu biorę. Teraz jestem w zawieszeniu. Nie wiem co będzie dalej."

      Narkoman 3

      "Co jest niebezpiecznego w tych spidach, ano to, że bardzo, ale to bardzo uzależniają psychicznie... Po prostu praktycznie... już pierwszy raz i jest się uzależnionym od tego. Co to znaczy uzależnionym? Uzależnieni to nie znaczy, że się będzie brało do końca życia dzień w dzień. To jest taka skaza psychiczna, która polega na tym, że receptory, które odbierają tego spida są już uczulone i tak jakby mówiąc na chłopski rozum głodne tej amfetaminy do końca życia. Nie jest to głód śmiertelny ale dosyć poważny, i... Ano cóż się dzieje, bezsenność, po tym się nie śpi, wystarczy, że człowiek przez 4 doby nie będzie spał, w jego mózgu, mózg nie tylko myśli, ale jest gruczołem dokrewnym, produkuje różnego rodzaju hormony, produkuje taką substancję endogenną, która jest identyczna z LSD. Różni się tylko ilością łańcuchów. Po prostu wiecie jak LSD działa - jest to najsilniejszy halucynogen jaki udało się wymyślić człowiekowi, no i takiemu facetowi zaczynają urealniać się rzeczy, jego największe obawy, rozczarowania i kompleksy. On to wszystko zaczyna widzieć więc to jest strach z tego powodu, a dwa taki człowiek nie wie co jest prawdą, a co nie i finisz - ostra schizofrenia. Paranoja nieodwracalna, prawda, zaburzenia, wariatkowo. Houston, centrum lotów kosmicznych. Niestety. I co dalej. Amfetamina normalnie... i w ogóle jeszcze po tych spidach występują takie zaburzenia, zauważyłem u siebie, nie wyczytałem, zauważyłem u siebie... No więc ja... dochodzi do takich automatycznych czynności, wygniatanie sobie syfów na twarzy kwestia 8 godzin, do samego mięsa. Wołasz o 4 nad ranem. Ja się doszukiwałem drzazg w swoich rękach z igłą... Przeróżne rzeczy. Ja myślałem kiedyż, że skoro studiuję medycynę, znam dokładnie mechanizmy, budowę, ale perfekt prawda, tą heroinę to jakim cudem ona będzie mną kierowała, prawda? Zabiła mnie moja własna pewność siebie, pycha.

      Narkoman 4

      "Moja jedyna rada, żeby szli do ośrodków, no, bo na zewnątrz już nie ma dla nich żadnej szansy. Dealerzy na tych ludziach robią duże pieniądze, a to jest praktycznie motłoch, który kurde idzie na to. Tracą pieniądze i płacą za własną śmierć. Tylko, że oni tego nie rozumieją, no. A tutaj mogą zrozumieć tę sprawę, mogą przekonać się, że byli wykorzystywani, z jednej strony, w życiu. Straszne. Bo praktycznie grube pieniądze się za własną śmierć płaci. Później jak do piachu nie pójdą... Muszą dojść do tego, że prędzej, czy później, jak nie pójdą do piachu, nie trafią do więzienia to trafią do MONAR-u.

      Narkoman 5

      Tym co zaczynają, bym powiedział, żeby natychmiast po prostu pojechali na wakacje, gdzieś daleko stąd, a tym co biorą to nie ma co mówić. Oni wszystko wiedzą najlepiej, ale to niczego nie zmienia.


      Z protokołów policyjnych przesłuchań

      Ośmiolatek

      "Zdolny ośmioletni chłopiec, nie sprawiający kłopotów, z dobrymi ocenami w szkole, uprawiający sport, miał 14-letniego brata, który popalał marihuanę. Któregoś dnia ten młodszy zgłosił się do starszego mówiąc: "Chcę zapalić jak ty". Usłyszał w odpowiedzi: "Poczekaj, aż będziesz tak dorosły jak ja. Wtedy nauczę cię palić". Mały nie chciał czekać. Pewnego dnia zakradł się do pokoju brata, znalazł marihuanę i z kolegą zszedł do piwnicy, bo tam zwykł palić starszy brat. Ośmiolatkom wystarczył jeden joint na dwóch, żeby się odurzyć. Za mocno. Mały powiedział koledze, że potrafiłby rozciągnąć swą szyję na dwa metry. "No to spróbuj!" - zachęcił go tamten. Nasz ośmiolatek przywiązał jeden koniec sznura do belki stropowej, a drugi obwiązał sobie wokół szyi, wszedł na trzeci stopień schodów i skoczył w dół. Jego szyja nie rozciągnęła się. Zabiłem własnego brata" - powiedział ten starszy. Miał rację."

      Śmierć 19-latka

      "Pracownicy MONAR-u znają przypadki grożenia okaleczeniem i wykonania egzekucji na nastolatkach, którzy zadłużyli się u handlarzy narkotyków. Taki los spotkał niedawno 19-latka, którego policja znalazła w podwarszawskim lesie z wyprutymi wnętrznościami."

      Dealer

      "Wobec licznej konkurencji handlarz "wzmacnia" czy też "podprawia" swój towar czymkolwiek, co mu wpadnie w ręce. Popularnym dodatkiem jest trucizna na szczury. Sam widziałem, jak facet dosypywał coś w tym rodzaju do sproszkowanej kokainy, wyjaśniając mi: "To dla frajerów pukających do drzwi". I dodał z uśmiechem: "Udaję ich kumpla".

    Opracowano na podstawie materiałów
    Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie

    Powrót do strony głównej
    (c) Narkotyki i TY - www.narkotyk.co